Autor: Lifter | Tytuł: *** | Kategoria: LIP | Dodano: 2009.10.14 : 23.09
Patt /  2009.10.15 : 23.06

Nie ma oczywiście żadnych reguł, prócz tych, które autor sam ustanowi. Jeśli chciał pokazać, jak bardzo brzydka jest modelka – proszę. Jak ładna: proszę. Świetnie, że jest jeszcze osobą ze świecznika, znaną z publikatorów. + wypracowana norma książkowa światłocienia. Aha, no i jeszcze, że ma pupę.
Tło w portretach dopełnia sprawy. Jeśli jest odległą konstelacją planet – modelka wychodzi na plan pierwszy. Łącznie nieraz z plamami pod oczami i przerysowaniem nosa. Jeśli tło jest wyrazistsze – może mówić o modelki zainteresowaniach – na przykład o pasji wielogodzinnego oglądania głupawych seriali. Tak czy inaczej zespół kanonów jest sztywny, z góry określony i....... prowadzi do banalizacji zdjęć portretowych.
Pierwsze portrety, pierwsze próby, są zazwyczaj nieudane, ale definicja „nieudaności” jest w zasadzie odwołaniem do garnituru szablonów stosowanych w portrecie. Nie wiem czy słusznie.
Jeśli ktoś świadomie je łamie. Pokazuje inaczej, pokazuje własny ( ale inny od sieczki na portalach) dźwięk duszy w portretowaniu – brawo, ale i ostracyzm wśród rutyniarzy.
No nie wiem Lifter. Portret, przez mnogość tego typu zdjęć został uschematyczniony, i bez względu na to kto jest wyznawcą i jakiej teorii lub szkoły – ma się wrażenie, że wystarczy ładna lub sławna modelka i kilka zasad operowania światłocieniem i kadrowaniem – i już mamy genialne foto. Brawo. 10 punktów i zdjęcie wśród polecanych.
Które musi wisieć na głównej, bo inaczej na drugi dzień nikt już o nim nie pamięta.
Które ogląda się przyjemnie, by zaraz przejść do zmywania naczyń i ulubionej sąsiadki.
Które zmusza do napisania komentarza: „ładne” i łagodnego przejścia do stanu drzemki przed monitorem.
Bo się podoba modelka lub model , czyli przekaz podprogowej fiksacji, również oralnej.
Co mamy zatem:
Odrzucenie sztywnych ( atawistycznych powiedziałbym) kanonów i kart blansz do twórczości swobodnej, kreatywnej nie skrępowanej żadnymi książkowymi, i jak mantrą uporczywie powtarzanymi regułami, które stosowane sztywno, nabierają cech powielania tych samych schematów.
W założeniu Kolektywnych miało tak być....i jest, co powoli i z wielkim bólem się odbywa. Rzecz jasna sam jestem tego przykładem.
Zboczenie w takim razie, na ścieżkę swobodnego szaleństwa w fotografii kolektywnej jest wskazane. Pożądane nawet.
Ale łatwo przegiąć i bezmyślnego gniota również zaliczyć do wysokiego kolektywnego „C”. Zatem wskazane jest własne poczucie.... nie wiem. Uczciwości chyba.
W Twoim zdjęciu. Tym tutaj, ( a zdjęcie mówi według mnie głównie o autorze) jak dla mnie – pojawia się.... Lifter. Cichy, spokojny, grzeczny, wyważony. Lubiący nieco podrażnić wyznaniem, że i na cmentarzu, grobowa mina, to nie te czasy. Cóż....przekaz odkrywczy nie jest, ale jak powtarzam nieraz – lepiej focić, niż dawać w żyłę, co per saldo wyjdzie i tak na brawo.
Nisko, na glebie, aparat ze szkłem na tę modelkę wskazałby jednak, że, nawet będąc sztywnym – synapsy na widok urody zaiskrzyłyby się w zwarciu.
To oczywiście przykład tylko, przy którym trzeba jeszcze uniknąć wynaturzenia żabiej perspektywy.
Tak czy inaczej wołaniem o nieszablonowość puencę ten nudny i przydługi wywód.
Reszta w rękach weny, czego i sobie bym życzył.
Zdrówko




Lifter /  2009.10.15 : 16.28

Ucze sie portretowania, wiec z checia poslucham opinii, o buta sie nie obrazam nigdy :)


NOGERATOR /  2009.10.15 : 16.15

To zdjęcie, znowu wybacz Lifter, jest jak dla mnie zwróceniem uwagi na sposób uporządkowania barw i półcieni. Mamy obraz, który jest wypracowany, obmyślany i super a nawet minimalnie innowacyjnie przekazany ale moim skromnym nic więcej. Nie czuję historii ani opowiadania w tym zdjęciu. Nie widzę nic, co kazałoby mi do niego wracać. Nie mam w tej podświadomej warstwie mojej poczucia metafizyki czy magii sztuki. Jestem na nie. Trepa nie przyłożę. Zapraszam do dyskusjii

Patt & Matt


@-Mail do Admina
F.A.Q.
REGULAMIN
Rys histeryczny
Statut KBN
Ideologia


statystyka