Przedtem i potem — czy tym prostym kluczem możemy scharakteryzować fotografię? W czasach Bresson"a, byłoby to łatwe, ale dzisiaj jest jeszcze "teraz" i nie chodzi tu tylko o akt powrotu dla uwiecznionej chwili.
Oto "teraz" skonstruowane przez artystę namurnego i wariacje na przedtem i potem zrobione przez autora tego zdjęcia. O ile w czasach Bresson"a „teraz” było zawsze na końcu drugi, w czasach Horusa — jest jeszcze na początku.
Po drodze są oczywiście opowieści, sceny, spektakle, fabuły i wszelkie rodzajowi ludzkiemu właściwe emocje. Zespoły znaczeń, w tym relacje czasowe, przestrzenne i fizyczne.
Fotografia w tym wypadku będzie szczególną emanacją nie tylko tego, co było, ale i tego, co jest.


Przybite dnia: 2019.04.21 : 11.04
Tworzenie w fotografii to ułamek sekundy.
Pisanie, malowanie, rzeźbienie, komponowanie — można przerwać. Poczekać na wenę. Poczekać na usposobienie. Dokończyć za tydzień, miesiąc, rok. W fotografii nie ma tak łatwo. Jest ciągłe: teraz albo nigdy.
Nosić zatem w sobie trzeba ten taki… dobrostan wewnętrzny wielu zwierciadeł, w których każde taszczy w sobie zaczyn obrazu. Lub być jak matryca, gdzie każdy piksel jest już wstępnie zaprogramowany. Lub być jak cząstka w teorii nieoznaczoności — do momentu zaobserwowania może być wszędzie i wszystkim.
Autor tego zdjęcia nic nie wiedział wcześniej o tym obrazie. Nie wiedział, jak ułoży się światło, cienie i wszelkie interakcje.
W ogóle nie wiedział, że taka scena powstanie.
Był jednak na ten spektakl gotowy.


Przybite dnia: 2018.10.10 : 08.55
Zdjęcie, w którym każdy szczegół może być głównym nośnikiem znaczenia.
Zdjęcie, w którym każdy element może mieć z każdym innym różny związek
Zdjęcie, w którym wydźwięk każdej części, pozwala użyczyć znaczeń dowolnie innemu elementowi obrazu…
- Dużo tego, - stwierdzą minimaliści i pojadą innym autobusem. Bałagan — powiedzą księgowi przyzwyczajeni do opisu świata w dwóch (winien i ma) formatach. Fotografia jednak to nie tylko dwuwymiarowe symbole i zero-jedynkowe traktowanie rzeczywistości. To smakowanie życia jak mawiał klasyk.


Przybite dnia: 2018.04.29 : 13.44
Oto scena, obraz, odbicie, okoliczność — ukazane nie tak jakby nagle wydostali się na światło, tylko tak jakby tkwili tam od zawsze i... nagle wyszli z cienia. Naoczny świadek zapewne nie widziałby w tej imprezie nic szczególnego, ale została ona sfotografowana i na zdjęciu nabrała cech spektaklu.
Jaka władza poznawcza decyduje o tym, że real i jego fotograficzna kopia to dwa różne światy? Widzimy przecież swoje odbicie w lustrze i jakby nie kombinować — szału nie ma.
Czy zatem decyduje o tym szczególna natura fotografii? Jej ziarnista faktura? Przejrzystość? Mglista powłoka między ciałem stałym a światłem?
Świat bezpośrednio odbierany zmysłem wzroku nie wywoła tylu procesów w ludzkiej świadomości co ten sam świat oglądany na zdjęciu. Czyż nie dlatego fotografujemy? Żeby dowiedzieć się, jak wygląda świat, jeśli wyłączymy mu wrzask?
Żeby -jak autor tutaj- pokazać to, czego nie dałoby się normalnie zobaczyć? Coś, co się ukaże i nie zniknie?


Przybite dnia: 2017.11.22 : 12.16
Dawno osobiście niczego nie poleciłem, i akurat ten Gizd Pierzyński, musiał tą pustą szklanką
dobić Buta w temacie wspomnień. Patrzysz w dal - a tam pustka jak w Jego szkle. Wyciekło ?
Ktoś nadmiernie sie przyssał ? nieważne, było a niema. Retro kolektywnej

Przybite dnia: 2017.07.25 : 22.53
0 |1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 |

@-Mail do Admina
F.A.Q.
REGULAMIN
Rys histeryczny
Statut KBN
Ideologia


statystyka