Zdjęcie, w którym każdy szczegół może być głównym nośnikiem znaczenia.
Zdjęcie, w którym każdy element może mieć z każdym innym różny związek
Zdjęcie, w którym wydźwięk każdej części, pozwala użyczyć znaczeń dowolnie innemu elementowi obrazu…
- Dużo tego, - stwierdzą minimaliści i pojadą innym autobusem. Bałagan — powiedzą księgowi przyzwyczajeni do opisu świata w dwóch (winien i ma) formatach. Fotografia jednak to nie tylko dwuwymiarowe symbole i zero-jedynkowe traktowanie rzeczywistości. To smakowanie życia jak mawiał klasyk.


Przybite dnia: 2018.04.29 : 13.44
Oto scena, obraz, odbicie, okoliczność — ukazane nie tak jakby nagle wydostali się na światło, tylko tak jakby tkwili tam od zawsze i... nagle wyszli z cienia. Naoczny świadek zapewne nie widziałby w tej imprezie nic szczególnego, ale została ona sfotografowana i na zdjęciu nabrała cech spektaklu.
Jaka władza poznawcza decyduje o tym, że real i jego fotograficzna kopia to dwa różne światy? Widzimy przecież swoje odbicie w lustrze i jakby nie kombinować — szału nie ma.
Czy zatem decyduje o tym szczególna natura fotografii? Jej ziarnista faktura? Przejrzystość? Mglista powłoka między ciałem stałym a światłem?
Świat bezpośrednio odbierany zmysłem wzroku nie wywoła tylu procesów w ludzkiej świadomości co ten sam świat oglądany na zdjęciu. Czyż nie dlatego fotografujemy? Żeby dowiedzieć się, jak wygląda świat, jeśli wyłączymy mu wrzask?
Żeby -jak autor tutaj- pokazać to, czego nie dałoby się normalnie zobaczyć? Coś, co się ukaże i nie zniknie?


Przybite dnia: 2017.11.22 : 12.16
Dawno osobiście niczego nie poleciłem, i akurat ten Gizd Pierzyński, musiał tą pustą szklanką
dobić Buta w temacie wspomnień. Patrzysz w dal - a tam pustka jak w Jego szkle. Wyciekło ?
Ktoś nadmiernie sie przyssał ? nieważne, było a niema. Retro kolektywnej

Przybite dnia: 2017.07.25 : 22.53
Patrząc na rozwój fotografii, obserwując jak zmieniają się trendy, jak na mapę azymutów nanoszone są nowe kierunki — wydaje się, że obecnie błędem będzie widzieć w obrazach "zamrożone wydarzenia". Kiedyś i jeszcze do całkiem niedawna — fotografia po pierwsze miała zamanifestować zaimek "tak było" i ta intencja mniej lub bardziej wiernie, miała zostać odebrana u widza. Autor zostawał w cieniu. Natura była reżyserem, odbiór konsumpcją.
Świat jednak nie stoi w miejscu.
Tradycyjne "tak było" wypierane jest przez "tak to widzę" i autor może wyjść na scenę.
Paradokumentalność fotografii zastępowana jest imaginacją.
Stan rzeczy — iluzją.
Okoliczność — wyobraźnią.
Czy dzisiejszy odbiór fotografii to konieczność myślenia abstrakcyjnego? Na pewno tak. W każdym razie sporo więcej niż kiedyś. Autor nie pozostawił tu żadnych wątpliwości.


Przybite dnia: 2017.07.09 : 10.11
users//.txt - There is no such a file