Oto scena, obraz, odbicie, okoliczność — ukazane nie tak jakby nagle wydostali się na światło, tylko tak jakby tkwili tam od zawsze i... nagle wyszli z cienia. Naoczny świadek zapewne nie widziałby w tej imprezie nic szczególnego, ale została ona sfotografowana i na zdjęciu nabrała cech spektaklu.
Jaka władza poznawcza decyduje o tym, że real i jego fotograficzna kopia to dwa różne światy? Widzimy przecież swoje odbicie w lustrze i jakby nie kombinować — szału nie ma.
Czy zatem decyduje o tym szczególna natura fotografii? Jej ziarnista faktura? Przejrzystość? Mglista powłoka między ciałem stałym a światłem?
Świat bezpośrednio odbierany zmysłem wzroku nie wywoła tylu procesów w ludzkiej świadomości co ten sam świat oglądany na zdjęciu. Czyż nie dlatego fotografujemy? Żeby dowiedzieć się, jak wygląda świat, jeśli wyłączymy mu wrzask?
Żeby -jak autor tutaj- pokazać to, czego nie dałoby się normalnie zobaczyć? Coś, co się ukaże i nie zniknie?


Przybite dnia: 2017.11.22 : 12.16
Dawno osobiście niczego nie poleciłem, i akurat ten Gizd Pierzyński, musiał tą pustą szklanką
dobić Buta w temacie wspomnień. Patrzysz w dal - a tam pustka jak w Jego szkle. Wyciekło ?
Ktoś nadmiernie sie przyssał ? nieważne, było a niema. Retro kolektywnej

Przybite dnia: 2017.07.25 : 22.53
Patrząc na rozwój fotografii, obserwując jak zmieniają się trendy, jak na mapę azymutów nanoszone są nowe kierunki — wydaje się, że obecnie błędem będzie widzieć w obrazach "zamrożone wydarzenia". Kiedyś i jeszcze do całkiem niedawna — fotografia po pierwsze miała zamanifestować zaimek "tak było" i ta intencja mniej lub bardziej wiernie, miała zostać odebrana u widza. Autor zostawał w cieniu. Natura była reżyserem, odbiór konsumpcją.
Świat jednak nie stoi w miejscu.
Tradycyjne "tak było" wypierane jest przez "tak to widzę" i autor może wyjść na scenę.
Paradokumentalność fotografii zastępowana jest imaginacją.
Stan rzeczy — iluzją.
Okoliczność — wyobraźnią.
Czy dzisiejszy odbiór fotografii to konieczność myślenia abstrakcyjnego? Na pewno tak. W każdym razie sporo więcej niż kiedyś. Autor nie pozostawił tu żadnych wątpliwości.


Przybite dnia: 2017.07.09 : 10.11
Autor wie, że aby porozumiewać się ze światem, trzeba w zanadrzu mieć przygotowany obraz. Inaczej będzie bardzo trudno cokolwiek opowiedzieć. Trudno będzie cokolwiek zrozumieć, trudno będzie cokolwiek wyrazić.
To teza prowadząca do konkluzji, że dzisiaj obrazy są mediacją pomiędzy światem a człowiekiem.
To twierdzenie, że bez obrazów, świat nie będzie bezpośrednio dostępny, albowiem to one mają go czynić wyobrażalnym.
Autor wie, że w końcu człowiek zaczyna żyć jako funkcja stworzonych przez siebie obrazów.
Autor wie, że w konkluzji, człowiek nie będzie rozumiał obrazów przez siebie stworzonych.
Autor wie, że Imaginacja będzie halucynacją.
Albo już jest.


Przybite dnia: 2017.06.03 : 10.29
Manifestująca się intencja autorki a zaraz za nią proces wyobrażeniowy patrzącego. Kontekst. Łączność. Zależność. To samo czy jednak odrębność. Jednoznaczność czy wieloznaczność. Oferowany przez naturę cud przestrzeni, wyśniony, wyczekany i swobodnie zanotowany obiektywem czy jednostkowy dar muzy w postaci indywidualnego obrazu dla tej jednej.
Wszystko tu się zdarzyć może i się zdarza. Wszystko może się tu wzbudzić i wszystko może się uspokoić.
To fotografia. Aczkolwiek nie ta z tych prostych książkowych definicji.


Przybite dnia: 2017.02.26 : 20.02
0 |1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 |

@-Mail do Admina
F.A.Q.
REGULAMIN
Rys histeryczny
Statut KBN
Ideologia


statystyka