Manifestująca się intencja autorki a zaraz za nią proces wyobrażeniowy patrzącego. Kontekst. Łączność. Zależność. To samo czy jednak odrębność. Jednoznaczność czy wieloznaczność. Oferowany przez naturę cud przestrzeni, wyśniony, wyczekany i swobodnie zanotowany obiektywem czy jednostkowy dar muzy w postaci indywidualnego obrazu dla tej jednej.
Wszystko tu się zdarzyć może i się zdarza. Wszystko może się tu wzbudzić i wszystko może się uspokoić.
To fotografia. Aczkolwiek nie ta z tych prostych książkowych definicji.


Przybite dnia: 2017.02.26 : 20.02
Cokolwiek by nie powiedzieć o fotografii, jakkolwiek by to zjawisko nie rozgrzebać, rozbabrać, rozdłubać, rozłożyć na czynniki pierwsze, przeanalizować, przetrawić i wydalić - w istocie dojdzie się zawsze do obrazu. Wszystkie inne aspekty są tylko drogami doń prowadzącymi. On będzie pierwszym sygnałem wysłanym w kierunku odbiorcy. Inicjującym komunikację. Rozpoczynającym strumień mniemań, wyobrażeń i przeżyć emocjonalnych.
Malarstwo musi być wyraźnie abstrakcyjne, by autor dał do zrozumienia, że chce i pozwala na wolną grę wyobraźni i interpretacji. W fotografii - cokolwiek nie zrobi - zawsze pozwala, nawet gdy nie chce pozwalać.
Oto personifikacja odlotów i przylotów, gniazdowania i narodzin, wiosny, nauki latania i budowlanki. Widać wyraźnie, że poprzez takie, a nie inne obrazowanie - autor nie chce, by wizje odbioru zanadto się rozjechały i prosi, by z powyższej wyliczanki niepotrzebne skreślić.
Ale zdjęcie, właśnie to zdjęcie, wysłane szczególnie tutaj w przestrzeń, nabierze własnego życia i będzie trwać. Nawet gdy zostanie przez autora skasowane.


Przybite dnia: 2016.12.22 : 11.38
Prawdą jest, że każdą wielowymiarową przestrzeń, fotografia sprowadzi do dwuwymiaru. Obedrze ze złożoności wielu kierunków i odejmie czas. Dopiero odbiór, posługując się wyobraźnią pozwoli na nowo zrekonstruować materię do 3D.
Obraz, wcześniej przeciśnięty przez ucho igielne soczewek, podany potem na tacy — znowu jak ciasto urośnie.
Puder spłaszczenia autorskiego osobliwie na twarzy — będzie jednak tu sugestią, że powrotu do czterowymiaru nie ma. „Przedtem” i „potem” nie istnieją. Jest tylko „tu” i „teraz". Autor wyraźnie wskazał te dwie opcje. Koniec dywagacji.
Spierać się jednak można, czy aby nie jest to daremny wysiłek, albowiem percepcja nie jest czymś, co można okiełznać. Portret pozostanie płaski zgodnie z intencją twórcy, ale...wkroczymy do następnego pokoju znaczeń, bo oto w synapsach pojawia się teraz... kuchnia lub remont.
To mediacja pomiędzy światem a człowiekiem. Pomiędzy tym, co widać a tym, co jest w zdjęciu do zobaczenia.


Przybite dnia: 2016.09.23 : 08.34
Fotografia redukuje (czterowymiarową przestrzeń), odrzuca (istnienie czasu), ogranicza (możliwości wyboru), zamyka (świat w niedostępny dla jakiejkolwiek ingerencji kadr), zamraża (wydarzenia),...
Brzmi obco, zimno, nieprzyjaźnie a może nawet wrogo?
Tak. Nie ma mowy o poufałości w relacji z widzem.
Zwykły, banalny, oglądany w realu krajobraz, ma oprócz widzieć, do zaoferowania jeszcze słychać (śpiew ptaków), czuć (świeżo skoszoną trawę), smakować (jod lub żywicę z powietrza).
Tyle że... Nie stoi za nim żadna intencja. Nie ma tam różnych konceptów odbioru, nie ma wolnej przestrzeni do interpretacji. Nie ma gry wyobraźni. Jest i koniec.
Widz będzie tu marginesem. Co najwyżej dodatkiem, bez którego można się obejść. Jak wyrostek robaczkowy albo włosy na plecach.
W fotografii, mimo że traktowany surowo, jest niezbędnym elementem gry. Już kilka unieruchomionych, płaskich plam szarości wywołuje uczucia, emocje, ekscytacje.
Do tego niezbędny jest jej odbiorca.
By gra toczyła się dalej.
By jak na tym zdjęciu — ciągle mieć nadzieję.


Przybite dnia: 2016.07.30 : 10.53
Oto zwyczajna fotografia, całkowicie czytelna, która po pierwszym kęsie wizualnego śniadania wyzwala przesłanie będące dodatkiem nieuchronnym i darowanym. Z chwilą, gdy ten dodatek staje coraz istotniejszy, kończy się teoretyzowanie i zaczyna zupełnie nowe doświadczenie. W polu widzenia pojawia się opcja ubezwłasnowolnienia i uzależnienia, ale natura tego zdjęcia upomina się o głębszą percepcję. Mówiliśmy przecież o tym, że fotografia to zaimek czasu przeszłego z genialnym wtedy, wówczas, onegdaj, tak było. Teraz jednak pogląd ten zdaje się paradoksalnie zmierzać do szuflady anachronizmów, albowiem choćby w tym zdjęciu sieć się tka. Stale i nieuchronnie.
I w gruncie rzeczy nic nie pozostaje w granicach tego, co sfotografowane.

Przybite dnia: 2016.05.08 : 11.30
0 | 1 |2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 |

@-Mail do Admina
F.A.Q.
REGULAMIN
Rys histeryczny
Statut KBN
Ideologia


statystyka