Autorka dała wiarę, temu co pojawiło się w rzeczywistości. Temu co wyraziste. Temu co lepiej widoczne. Co wspomnieniem. Co już z wolna wyczekiwane...
Wtedy – najważniejsze było tutaj być. Najważniejsze –zobaczyć. I niekoniecznie najważniejsze: być widzianym.
Przestrzeń zbudowała z szumiących wodą tonów i z niewiarygodnych kadencji, znajdujących drogę do naszych wyobraźni.
Przypominając, że ją mamy.


Przybite dnia: 2012.11.15 : 19.53
Autor opisał starannie, uważnie, z upodobaniem echo po romantyzmie niegdysiejszych więzi międzyludzkich.
Biesiadnych nawet można powiedzieć.
To rozpoznanie wymiaru głębi, dzięki której, spektakl sfotografowany eksponuje swoją
prawdę. To figura, której, wyobraźnią potrafimy przydać więcej materialności i przestrzeni, niż ona sama manifestuje.
To Kabeen emanujący własnym światłem i w pełni przekonujący.
To Mruk, drapieżca fotograficzny i jego ekscentryczne dzieło.


Przybite dnia: 2012.11.01 : 18.01
Redakcja koturnowa, postanowiła uhonorować zdjęcie duelowe (czego raczej nie robi). Ale nawalanka już się odbyła, zniknęła z głównej, młyny historii zmełły potencjalną sugerację...
Można zatem.
Albowiem najlepsze jest coś, czego naprawdę nie widać. Komplement. Suplement. Nieprzypadkowa nadwyżka zrodzona z zaczynu, jakim jest zdarzenie. Właściwie nie byłoby na co patrzeć, gdyby nie zaskakujący motyw, nikły ślad, stwarzający okazję by puścić wodze fantazji i wyjść poza prozaiczną treść informacyjną obrazu. I zobaczyć.
Daleko idącą nomen-omen konsekwencję osobliwego zbiegu okoliczności.


Przybite dnia: 2012.10.15 : 18.35
Miniatura liryczna o wolności podglądania przez łuk prawie triumfalny.
Autor oscyluje w swym dziele pomiędzy algebrą konieczności a przelotem nigdzie nie lecących łabędzi. Przy tej spokojnej drzemce, można zaryzykować jeszcze słowo wieczność, co zwykle oznacza w metaforyce stosowanej, warstwę leczniczej maści na czyrak nieznośności.
Aby jednak zaakceptować tę tezę, niezbędna będzie wprawa w dyskusjach metafizycznych.
Ponieważ tu można przestrzelić.
Muza fotografii podpowiada bowiem, że przy tym obrazie lepiej będzie skorzystać z rzadkiego daru milczenia.
Który, co prawda nie jest jeszcze ciszą. Ale to dobry jej początek.


Przybite dnia: 2012.09.30 : 07.54
Czarny łabędź i typowe „trzy razy dookoła stołu” w jednym, kulminacyjnym punkcie ładunków fotograficznie harmonicznych. Okraszonych wyrazem twarzy jak fala we wiadrze z pomyjami.
To, co widzialne – nie przestaje obiecywać innego widoku. Nie przestaje zapewniać dalszego ciągu zdarzeń.
To Benowski i spektakl czystej manifestacji żyjącej w wyobraźni puenty.


Przybite dnia: 2012.09.15 : 15.16
0 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 |

@-Mail do Admina
F.A.Q.
REGULAMIN
Rys histeryczny
Statut KBN
Ideologia


statystyka