Autor będąc w kontemplacji otaczającego go świata wyrzeźbił dzieło, używając klatki wybranego formatu. Napisał partyturę na światłocień z małym solo na pierwszym planie i sprawnie dyrygując chórem na sto słoneczników, wymalował przestrzeń garstką kolorów tercjalnych.
Wena owinęła się wokół niego niczym sarong.
Delikatnie, jak zderzenie dwóch sufletów, wpadły na siebie przeszłość i teraźniejszość.


Przybite dnia: 2011.02.16 : 23.10
users//.txt - There is no such a file