Fotografia. Repertuar rzeczy znanych i łatwych do sklasyfikowania, ze zmieniającym się refrenem owego „spójrz”, „O, tutaj..” I koniec palca wskazującego, którego wszystko co przed nim, nie może wyjść poza język czystego wskazania. Tyle w książce. Tyle powiedzonka. Tyle w teorii.
Ale autor zapraszany regularnie. (Głównie na obiad. W czwartki) do pałacu królewskiego w Tebach, mówi płaskorzeźbowo o tym, czego w punctum tego zdjęcia nie ma.
O tym, czego rozsądny człowiek raczej nie chciałby się dowiadywać, zajęty uprawą na przykład kapusty.
Zjedzmy zatem tę potrawę dla wyobraźni, a przynajmniej te kawałki które rozpoznajemy. Zanim przyjdzie pycha.
Która zawsze zjawia się tuż przed upadkiem.


Przybite dnia: 2010.10.31 : 13.02
Autorka, z szelestem starych kart, pokazała dwuwymiarową projekcję trójwymiarowych obiektów, w wielowymiarowym wspomnieniu lata.
Pazur jakiegokolwiek buntu, sprawnie został wygładzony śliwkową nalewką, dojrzewającą pod południowym słońcem. W płonących drobinach kurzu.
Nostalgia.
Cienka gumka podświadomości, zdolna ciągnąć łososia przez tysiące mil obcych mórz.
Kiedy wszystko na drodze, toczy się na ogół w przeciwnym kierunku, tu mamy współstyczną do smaku imbirowego piwa i słodkich pierników. Posiedźmy w półcieniu.
Poczekajmy aż dogoni nas rozsądek.


Przybite dnia: 2010.10.16 : 19.29
Imaginacja i gra arsenałem magii lustrzanej.
Autor tym zdjęciem nie sprzyja percepcji rozproszonej. Tych kilka celnych uderzeń, pozwala mgnieniem oka objąć uporządkowaną przestrzeń i... zamknąć oczy. Przywołać własne deja-vu. Uciec w głąb obrazów wyświetlanych po wewnętrznej stronie powiek.
Cudu bezpośredniości zatem nie ma, chociaż w pierwszym momencie taka myśl powstaje. Mimo, że pojedyncza chwila została zatrzymana i nie przemija – obrazy przywołane, starzeją się w milczeniu.


Przybite dnia: 2010.10.01 : 17.28
users//.txt - There is no such a file