Moment pomiędzy przebudzeniem, a uderzeniem w potylicę przez wszystkie problemy, które w nocy nie dawały zasnąć, kończy się przeważnie świadomością, że nastał ranek. I powinno być lepiej. A nie jest.
Jednak spojrzenie na ten tu niewielki pęcherzyk fraktalnej rzeczywistości stworzony dziesięcioma palcami autora i myśl...
O nartniku i meduzach, wakacyjnej lekkości bytu, sztuce niezobowiązująco frywolnej,
to natychmiastowy lek na poranne przygnębienie.
Prawdą jest, że reszta zwykłego codziennego continuum, dogoni nas już koło południa, ale wtedy, zapisaną kartę katalogową tego zdjęcia można ponownie wrzucić na monitor pamięci.
I spokojnie dopić zimne piwo.


Przybite dnia: 2013.07.21 : 21.35
To sytuacja, w której dzieło uwolniło się, z niemal obligatoryjnego w fotografii, odniesienia do rzeczywistości. Świat przedostał się, co prawda minimalnie przez powłokę ikonograficzną za sprawa swej uporczywej widzialności, ale w rezultacie obraz i rzeczywistość wchłaniają się tu wzajemnie.
Myliłby się ten, kto w tym przypadku doszukiwałby się rozkojarzenia lub spontanicznej mutacji genowej. Albowiem, oto w obrazie pojawia się rysa, która może być metaforą, że nic nie jest stałe i niezmienne. Natura rzeczy również.
W konsekwencji, gdy tylko spojrzymy na tę pracę - definicje, przestrzeń, dal, uniwersum - ubiorą się w nową szatę.


Przybite dnia: 2013.07.05 : 22.40
Punkt siedzenia i krzywa spadkowa. Można rzec, że autor kazał myśleć o groźbie ujawnienia, czegoś nieuprawnionego i nieodwołalnego, dotychczas szczelnie zakrywanego. Aczkolwiek nie otynkowanego we frazesy na przykład.
Ale próżne to niepokoje. To tylko animacja własnego świata. Jedynie po to, żeby rozpostrzeć przed nami pewien wyimaginowany obszar.
Obraz w zasadzie nie domaga się odrębnych refleksji. Ryjem w beton, to tylko intencja tworzenia, która pociąga za sobą wyzwoloną wizję, która jest niczym innym jak przezwyciężeniem przywiązania do formalizmów świata zwykle postrzeganego.


Przybite dnia: 2013.06.16 : 21.12
Na światło dzienne autor wydobył potęgę tego, co do tej pory było niewidzialne mimo zewnętrznych pozorów dostrzegalności. Człek widzi chałupę, potem przychodzi Achaj, robi zdjęcie i tę samą rzecz człek ogląda w kadrze.
Bez wątpienia, wbrew całemu ludzkiemu doświadczeniu, obiekt ze zdjęcia, jak chciał tego autor, objawia się naszej percepcji. Oczywiście potrzebne było najlepsze światło, być może niezwykła przejrzystość powietrza, czyli ten jeden szczególny moment, ale dzięki temu autor w swym akcie fotograficznym wniósł znacznie więcej niż uchwyciłaby to inicjatywa samego patrzenia lub inna technika manualna.

Przybite dnia: 2013.06.02 : 15.09
W każdej fotografii kryje się zawsze zadziwiające potwierdzenie, że „tak się odbyło” i gotowi jesteśmy bez wahania do akceptacji takiego stanu rzeczy. Zmysły odważnie zwracają się ku nadchodzącemu ”tam” zwłaszcza, że ma ono kształt zmysłowy, o co zadbał autor. To tajemna komunikacja pomiędzy tym co widzialnym a tym co wyobrażalnym.
Drwiąc sobie ze wszelkich teoretycznych dyskursów, autor pozwolił na manifestacje w obszarze widzenia i na wielu polach wyobrażeń.


Przybite dnia: 2013.05.20 : 18.59
0 | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 |

@-Mail do Admina
F.A.Q.
REGULAMIN
Rys histeryczny
Statut KBN
Ideologia


statystyka